Ramadan w Arabii Saudyjskiej, czyli dlaczego post skutkuje przybieraniem na wadze

Ramadan w Arabii Saudyjskiej, czyli dlaczego post skutkuje przybieraniem na wadze

Podczas mojego pierwszego roku w Arabii Saudyjskiej zaskoczyło mnie, że moje uczennice uważały Ramadan za swój ulubiony miesiąc. Wyczekiwały go z taką samą radosną niecierpliwością, z jaką na zachodzie dzieci wypatrują Świętego Mikołaja. W tamtym czasie nie wiedziałam o Ramadanie prawie nic, z wyjątkiem tego, że przez cały miesiąc obowiązuje post od świtu do zachodu słońca. Skąd brała się ekscytacja moich uczennic?

Święty miesiąc – zacznijmy od podstaw

W Ramadanie archanioł Gabriel objawił prorokowi Mahometowi pierwsze wersety Koranu. Aby to uczcić muzułmanie poszczą od wschodu do zachodu słońca. Powstrzymują się nie tylko od jedzenia, picia, przeklinania, palenia i seksu, ale także od kosmatych myśli, kłamstwa, kłótni i przemocy. Przez trzydzieści dni próbują stać się najlepszą wersją samych siebie. Stają się radośniejsi, cierpliwsi, przyjaźniej nastawieni do świata i ludzi. Muzułmanie wierzą, że w Ramadanie bramy do raju stoją otworem, a zakuty w kajdany szatan uwięziony jest gdzieś na dnie czeluści piekielnych. Zresztą wrota do piekieł są zaryglowane, żeby nikt nie mógł zakłócać podniosłej atmosfery Ramadanu.

Kiedy zaczyna się Ramadan?

Muzułmański kalendarz księżycowy jest o 11 dni krótszy od naszego kalendarza gregoriańskiego.  Dlatego Ramadan  (dziewiąty miesiąc) każdego roku zaczyna się trochę wcześniej. W 2018 potrwa od 16 maja do 14 czerwca. Daty te mogą się nieznacznie różnić w różnych częściach świata, gdyż rozpoczęcie Ramadanu zależy od tego, kiedy na niebie pojawi się księżyc w nowiu. Na przykład w Pakistanie, święty miesiąc zaczyna się zazwyczaj dzień później niż w Arabii Saudyjskiej. Ten rok należy do wyjątków, bo w obu krajach księżyc zaobserwowano w tym samym momencie. Do wypatrywania księżyca powoływane są specjalne komisje duchownych, a jego pojawienie się jest wydarzeniem, o którym natychmiast informują media.

Ile godzin dziennie trwa post?

Wszystko zależy od długości i szerokości geograficznej kraju, w którym się mieszka oraz pory roku. W 2018 roku w Arabii Saudyjskiej post potrwa 15 godzin dziennie, w Islandii prawie 22, a w Nowej Zelandii i Argentynie tylko nieco ponad 11 godzin.

Cel postu?

Poprzez powstrzymywanie się od jedzenia i picia muzułmanie jednoczą się z ludźmi pokrzywdzonymi przez los. Założenie jest takie, że kiedy na własnej skórze doświadcza się głodu i pragnienia, łatwiej zdobyć się na współczucie i empatię wobec innych. Łatwiej też o solidarność społeczną. Dlatego w Ramadanie chętnie wspomaga się organizacje charytatywne oraz ofiarowuje hojną jałmużnę biedakom.

Zdaniem niektórych historyków, w zamierzchłych czasach post mógł mieć również na celu hartowanie organizmu do życia na pustyni, gdzie brak pożywienia i pitnej wody był częścią codzienności. W Arabii Saudyjskiej w czasie postu jedzenie, picie i palenie w miejscach publicznych jest zakazane bez względu na to, jaką religię się wyznaje. Za wykroczenie obowiązuje kara grzywny, a ekspatom grozi nawet deportacja.

Starsze osoby, kobiety w ciąży, chorzy i podróżujący są zwolnieni z postu, dlatego kawiarnie i restauracje na lotniskach działają normalnie, co było dla mnie miłym zaskoczeniem.

Od postu się tyje?!

Badania wskazują, że poszczący muzułmanie zamiast pozbywać się zbędnych kilogramów, tyją. Prorok Mahomet podczas Ramadanu zwykł prowadzić normalny tryb życia. Po zachodzie słońca kończył post kilkoma daktylami i odrobiną wody, a po wieczornej modlitwie jadł bardzo skromny posiłek (iftar).

Jednak w Arabii Saudyjskiej, kraju pełnym skrajności, nic nie jest skromne ani powściągliwe. Toteż po zakończeniu postu, rozpoczyna się posiłek, który zwykle zamienia się w biesiadę do białego rana. Przygotowuje się wykwintne potrawy, desery i napoje. Modne jest wychodzenie do restauracji, zwłaszcza tych w pięciogwiazdkowych hotelach. Zamiast ćwiczyć powściągliwość i wstrzemięźliwość, panuje obżarstwo.

Do tego stopnia, że w ostatnim tygodniu Ramadanu izby przyjęć w saudyjskich szpitalach pękają w szwach. Jest to najintensywniejszy okres dla personelu medycznego w całym roku. Zgłaszają się pacjenci cierpiący na choroby związane z przejedzeniem, problemami z układem trawiennym i wątrobą, ale równie częste są powikłania spowodowane odwodnieniem. Więcej na ten temat można przeczytać na ciekawym blogu fińskiej pielęgniarki, która od dziesięciu lat pracuje w Arabii (link tutaj).

Nocne życie w Arabii

Sprytni Saudyjczycy znaleźli sposób na obejście trudów związanych z postem. Po prostu w Ramadanie życie toczy się nocą, od zachodu do wschodu słońca, kiedy post nie obowiązuje. Sklepy i restauracje otwierają się późnym popołudniem, najczęściej po zachodzie słońca i są czynne do drugiej, trzeciej rano, a niektóre aż do świtu. Galerie handlowe pękają w szwach, bo Ramadan to czas wyprzedaży. Święto skomercjalizowało się tak samo jak nasze.

W ciągu dnia, kto może sobie na to pozwolić, śpi. Tak robiło też wiele moich uczennic, był to jedyny sposób, w jaki potrafiły sobie poradzić z osłabieniem i bólami głowy spowodowanymi, nie tyle wstrzymywaniem się od jedzenia, co odwodnieniem organizmu. Wyobraźcie sobie piętnaście godzin bez wody w ponad czterdziestostopniowym upale albo w klimatyzacji nastawionej na 18-19 stopni. Bo w Królestwie są dwie możliwości: upał na zewnątrz lub chłód wewnątrz.

Teoretycznie godziny pracy dla muzułmanów są skrócone tylko o kilka godzin (później zaczynają i wcześniej kończą), lecz w praktyce Królestwo na miesiąc zapada w półsen. To samo tyczy się szkół. Jeśli chce się załatwić sprawy urzędowe, należy poczekać do końca Ramadanu, bo letargiczni urzędnicy ani myślą pracować. O naszym życiu w Arabii możecie się więcej dowiedzieć tutaj.

W firmach zatrudniających ekspatów, podczas Ramadanu panują inne normy dla muzułmanów, a inne dla wyznawców pozostałych religii. Jeśli nie jesteś muzułmaninem i nie pościsz, to znaczy, że możesz pracować normalną ilość godzin. Lecz pić i jeść możesz tylko po kryjomu, żeby nie obrazić uczuć religijnych Saudyjczyków. W szkole, w ktorej pracowałam Ramadan był najspokojniejszą częścią roku, więcej na ten temat napisałam tutaj.

Wzniosła atmosfera w Ramadanie

Po kilku latach w Arabii Saudyjskiej zrozumiałam, dlaczego moje uczennice nie mogły doczekać się Ramadanu. Po pierwsze jest to czas, w którym spędza się więcej czasu z rodziną. Pracę kończy się na tyle wcześnie, żeby bez problemów można było zdążyć na iftar (wieczorny posiłek). Ponieważ Królestwo działa w zwolnionym tempie, zwalniają też jego mieszkańcy. Ramadan to czas odpoczynku w rodzinnym gronie oraz długich nocnych rozmów przy filiżance arabskiej kawy.  Jest to także czas długich modlitw i recytacji Koranu. Atmosfera nieco przypomina święta Bożego Narodzenia. Ludzie stają się bardziej odprężeni i milsi dla swego otoczenia. Nawet jeśli ktoś stara się sprowokować ich do kłótni, mogą po prostu odpowiedzieć „poszczę” (w domyślę: wstrzymaj się z tym do końca Ramadanu).

Należy pamiętać, że w każdym kraju i kulturze Ramadan obchodzi się nieco inaczej. W Dubaju na przykład, choć jedzenie w miejscach publicznych jest zakazane, to wiele restauracji działa normalnie, więcej o tym tutaj. Jednak zanim zdecydujecie się na podróż do krajów arabskich/muzułmańskich w czasie Ramadanu, upewnijcie się najpierw, czy życie będzie się tam toczyć w dzień czy w nocy. Ceny hoteli i atrakcji turystycznych nie spadają w  Ramadanie bez przyczyny.

Wszystkim muzułmanom życzymy Ramadan Kareem!

Jakie są Wasze doświadczenia z podróżowania w Ramadanie? Może mieszkacie w kraju muzułmańskim? Czy Ramadan wygląda tam tak samo jak w Królestwie? Czekamy na komentarze!

Nasze najpopularniejsze teksty: 

Nasze życie w Arabii Saudyjskiej było interesujące, przyjemne i bezpieczne

Siedem powodów, żeby pozbyć się kompleksu non-native speakera

Nasz spontaniczny ślub w Tanzanii

Jak znalazłam pracę w szkole językowej w Wietnamie

O podróżach i o tym że życie jest szukaniem

Osiem najczęściej zadawanych pytań na temat Dubaju

Rozmowa o związkach międzykulturowych i tolerancji

Zrób Celtę i zwiedzaj świat!

 

 

Przewodnik po Birmie. Blaski i cienie Bagan

 Przewodnik po Birmie: Blaski i cienie Bagan

W Bagan spędziliśmy cztery dni w sierpniu 2017, czyli niemal dokładnie rok po silnym trzęsieniu ziemi, które zniszczyło lub poważnie uszkodziło kilkaset świątyń. Bagan z pewnością jest jednym z nielicznych miejsc o unikalnej, nieco mistycznej atmosferze, podobnie jak Ubud na Bali, Angkor Wat w Kambodży, czy Luang Prabang w Laosie. Tysiące świątyń, klasztorów i stup porozrzucanych wśród birmańskich pól i klimatyczne wioski wzdłuż rzeki Irawadi. Mimo, że Bagan zrobiło na nas ogromne wrażenie, rozczarował fakt, że duża część zabytków została oszpecona nieumiejętną ich renowacją.

Stolica Pierwszego Imperium Birmańskiego

 Przewodnik po Birmie: Blaski i cienie Bagan

W okresie jego świetności od XI do XIII wieku, w Bagan wzniesiono ponad 10,000 świątyń, stup i klasztorów. Podejrzewa się, że stolica mogła liczyć nawet 200 000 mieszkańców. Przybywali tu duchowni i uczeni ze Sri Lanki, Indii oraz Imperium Khmerskiego, żeby studiować nie tylko tradycje buddyjskie i hinduizm, ale także alchemię, prawo, medycynę, astrologię, filozofię i gramatykę. Podobnie jak w przypadku Angkor Wat, dokładne przyczyny upadku imperium nie są znane, ale prawdopodobnie spowodowały go długotrwałe i systematyczne mongolskie najazdy. Dziś na terenie dawnej stolicy imperium znajdują się wioski, a rolnicy uprawiają pola i pasą krowy w cieniu średniowiecznych świątyń i stup, czyli buddyjskich budowli sakralnych w kształcie kopca symbolizujących oświecony stan Buddy.

Dlaczego Bagan nie figuruje na światowej liście dziedzictwa UNESCO?

 Przewodnik po Birmie: Blaski i cienie Bagan

Strefa archeologiczna dzisiejszego Bagan zajmuje 40 km kwadratowych i znajduje się w niej 2200 budowli sakralnych. Niestety, bagańskie zabytki wzniesione są na terenach sejsmicznie aktywnych i od wieków padają ofiarami trzęsień ziemi. Z tego powodu już od XVIII wieku prowadzono tu konserwację oraz odbudowę uszkodzonych budynków. Największego spustoszenia dokonały jednak prace renowacyjne przeprowadzone przez wojsko w latach 90-tych ubiegłego wieku. W ruch poszedł beton, cement i metalowe pręty, bo ówczesny rząd był przekonany, że renowacja przyciągnie tu więcej turystów i zwiększy szanse Bagan na dostanie się na listę UNESCO. Stało się odwrotnie, ze względu na bezmyślną renowację, UNESCO odmówiło wpisania Bagan na listę.

 Przewodnik po Birmie: Blaski i cienie Bagan

Od stycznia 2018 systematycznie zamykane są kolejne świątynie

Przewodnik po Birmie: Blaski i cienie Bagan

Lecz nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Trzęsienie ziemi z 2016 roku dokonało takich zniszczeń, że birmański rząd zezwolił ekspertom UNESCO na uczestniczenie w pracach rekonstrukcyjnych. Istnieje nadzieja, że profesjonalnie przeprowadzona konserwacja i odbudowa sprawi, że średniowieczne budynki sakralne Bagan wrócą do swojej minionej świetności. W związku z pracami renowacyjnymi od stycznia 2018 roku coraz więcej świątyń jest niedostępnych dla turystów. Nie jest już łatwo znaleźć świątynię, na którą można się wspiąć, aby podziwiać wschody i zachody słońca. Na tym blogu (link tutaj) znajdziecie na bieżąco uaktualnianą listę zabytków wciąż otwartych dla turystów.

Elektryczne skutery tylko dla turystów

Przewodnik po Birmie: Blaski i cienie Bagan

Indywidualni turyści poruszają się po Bagan elektrycznymi skuterami. Można je wynająć w każdym hotelu (skuter dla dwóch osób za 9000 kyatów (7 USD) lub dla jednej za 7000 kyatów (5 USD). Możecie się targować, ale tańsze skutery są często gorszej jakości. Uważajcie, bo choć bateria powinna starczać na osiem godzin, zazwyczaj wyczerpuje się znacznie wcześniej. Przyczyny są dwie: polne drogi i duże odległości między świątyniami. Nieraz zdarzyło nam się utknąć w piachu, co znacznie bardziej  wyczerpywało baterię.

Przewodnik po Birmie: Blaski i cienie Bagan

Dlatego wieczorami często spotyka się turystów prowadzących niesprawne skutery do hotelu. Nam pierwszego dnia też wyczerpała się bateria, ale na szczęście właściciel wypożyczalni nas poratował, przywożąc po kilkunastu minutach sprawny skuter. Na szczęście  utknęliśmy na głównej, asfaltowej drodze i łatwo nas było znaleźć. Przez następne dwa dni nie chcieliśmy już ryzykować i po czterech, pięciu godzinach wracaliśmy do hotelu doładować baterię i dopiero potem ponownie wyruszyć w drogę. Szanujemy i popieramy troskę o środowisko, nasuwa się jednak pytania. Dlaczego tylko turyści zobowiązani są do używania elektrycznych skuterów, a ludność miejscowa może po tych samych terenach jeździć spalinowymi? Dlaczego nikomu nie przeszkadzają też olbrzymie ilości samochodów i autobusów dowożących turystów do świątyń?

Restauracje

The Moon (2) Be Kind To Animals

 Przewodnik po Birmie: Blaski i cienie Bagan

Zdecydowanie nasza ulubiona restauracja. Pyszne potrawy wegetariańskie, bo jak nazwa wskazuje „Be kind to animals”, nie serwuje się tu potraw ze zwierząt. Oprócz smacznego jedzenia przyciągnął nas tu ciekawy wystrój, zaciszny ogród oraz stoliki, przy których można siedzieć na podłodze. Dla tych z Was, których kręgosłupy nie przepadają za siedzeniem po turecku, są stoliki z krzesłami. Spróbujcie koniecznie soku ze smoczego owocu, który rośnie na niektórych gatunkach kaktusa i jest bardzo popularny w Azji Południowo-Wschodniej.

Weather Spoon’s

Przez wielu turystów uważana za najlepszą restaurację w Bagan, więc  oblegana. Warto chwilę poczekać na stolik. Mała, co prawda nie wegetariańska, lecz serwująca smakowite wegetariańskie hamburgery. Wspaniałe jedzenie i przystępne ceny!

Zakwaterowanie

Royal Bagan Hotel

Spędziliśmy trzy noce w hotelu Royal Bagan . Jak na 33 USD za noc, standard był wysoki. Podróżowaliśmy w sierpniu, w porze deszczowej, kiedy do Birmy przyjeżdża mniej turystów, z pokojami nie było więc problemu, zarezerwowaliśmy dzień przed przyjazdem. Jeśli będziecie podróżować w sezonie, lepiej zarezerwujcie z wyprzedzeniem.

Zfreeti Hotel

Ma dobre opinie. Nie mieszkaliśmy w nim, ale polecili nam go znajomi mieszkający w Rangunie.

Transport

Przewodnik po Birmie: Blaski i cienie Bagan

Do Bagan polecieliśmy liniami KBZ z Rangunu. Lot trwa 45 minut i kosztuje około 100 USD od osoby w jedną stronę. Na lotnisku działa mafia taksówkowa, więc transport najlepiej zorganizować przez hotel. Przed wyjściem z lotniska należy uiścić opłatę za wstęp na teren strefy archeologicznej. Bilet jest ważny 5 dni i kosztuje 25 000 kyatów (18 USD).

Jeśli byliście w Bagan, podzielcie się wrażeniami w komentarzach.

Może zainteresuje Was też:

Przewodnik po Birmie. Dlaczego warto dać szansę Mandalaj?

Przewodnik po Malezji: wyspa Tioman i plaża Juara

Ile wydaliśmy na sześciotygodniową podróż po Malezji i Birmie?

Wyspy Perhentian – praktyczny przewodnik po Malezji

No i jak tu nie jechać? Czyli nasze rzeczy wciąż w Nigerii, a my w podróży