Siedem powodów, żeby pozbyć się kompleksu non-native speakera

siedem-powodów-zeby-pozbyc-sie-kompleksu-non-native-speakera

Rezygnowanie z marzeń o podróżowaniu i uczeniu angielskiego za granicą tylko dlatego, że nie dane wam było urodzić się native speakerem, jest bardzo kiepską wymówką. Bez względu na to czy macie już kwalifikacje, czy dopiero myślicie o ich zrobieniu, każdy, kto zna dobrze angielski może zostać nauczycielem. Kurs trwa miesiąc i jak go zrobić możecie dowiedzieć się klikając tutaj.

1 Doceńmy, czym obdarował nas los

Wśród non-native speakerów jesteśmy w uprzywilejowanej pozycji. Z polskim  paszportem wjeżdżamy bez wizy do 149 krajów, a na miejscu stosunkowo łatwo możemy wyrobić sobie zezwolenie na pracę. Na przykład dla pochodzącej z Iranu Hanieh, z którą pracowałam w Tanzanii, nie było to już takie proste. Często zdarzało się, że choć dostawała oferty pracy, musiała z nich rezygnować, bo nie mogła wjechać do kraju, gdzie miała rozpocząć kontrakt.

2 Tylko w kilku krajach zatrudniają wyłącznie native speakerów

W Korei Południowej, Indonezji czy Egipcie do uczenia angielskiego zatrudnia się tylko osoby legitymujące się paszportem kraju angielskojęzycznego. Jeśli spojrzeć na to z optymistycznej perspektywy, to nie trzeba nawet być „urodzonym” native speakerem, a jedynie posiadać odpowiednie obywatelstwo.  Ja mam polski paszport i też sobie radzę 🙂

3 Wciąż liczą się rysy twarzy

Piszę to ze smutkiem, ale rasizm i dyskryminacja ciągle są obecne w wielu instytucjach zajmujących się na świecie uczeniem angielskiego. Chlubnym wyjątkiem jest British Council, który zapewnia wszystkim pracownikom jednakowe traktowanie i stoi na straży równouprawnienia, zwalczając nawet najmniejsze przejawy dyskryminacji. Jest to jeden z wielu powodów, dla których szanuję i podziwiam tę organizację.

Europejskie rysy twarzy, a najlepiej jasna skóra, oczy i włosy znaczą często więcej niż bycie native speakerem. Choć jest to ogromnie niesprawiedliwe, Polakowi daje to jednak pewne preferencje w staraniu o pracę. W Wietnamie w jednej ze szkół wszystkich  zaszokowało, gdy zwolniono  nauczyciela, Amerykanina o wietnamskich korzeniach. Urodzony i wychowany w USA, nie podobał się uczniom, ponieważ wyglądał jak oni, Wietnamczycy. Wszystkie klasy złożyły na niego skargę do dyrekcji szkoły, żądając, aby uczył ich obcokrajowiec – native speaker. Niewiarygodny nonsens, bo  spełniał on przecież obydwa warunki. Uczniowie uważali, że jeśli ma uczyć ich Wietnamczyk, to kurs powinien być co najmniej o połowę tańszy. Dyrekcja zamiast wesprzeć nauczyciela, uległa naciskom klientów i zwolniła go.

4 Native speaker zwykle znaczy po prostu obcokrajowiec

Składajcie podanie o pracę nawet w szkołach reklamujących się, że uczą u nich tylko nativi. Kiedy w 2009 roku starałam się o pracę w Hanoi, szkoła do której złożyłam podanie o pracę, ogłaszała w Internecie, że uczą w niej jedynie native speakerzy. A jednak zatrudniono mnie i pracowałam tam przez trzy lata. Oprócz mnie uczyli też Filipińczycy, Niemcy, Austriacy i Hindusi. Dobrym dowodem na to, że nasza branża coraz bardziej się otwiera jest fakt, że dziś na stronie internetowej tej szkoły nie ma już słowa o native speakerach. Za to szkoła z dumą reklamuje się, że pracują w niej tylko obcokrajowcy.

5  Najzabawniejszy mit

Jeśli szkoła ma wybór pomiędzy non-native lub native speakerem, to na pewno wybierze native’a. Jestem żywym dowodem na to, że to nieprawda. Zdarzało się, że po rozmowie o pracę wybierano mnie, a nie mojego konkurenta lub konkurentkę z Wielkiej Brytanii czy Ameryki. Działo się to z tego prostego powodu, że bardzo skrupulatnie przygotowałam się do rozmowy. W rezultacie, choć wszyscy byliśmy dobrymi i doświadczonymi nauczycielami, po prostu udało mi się zrobić lepsze wrażenie. A do tego, oprócz znajomości języka i metodyki nauczania, potrzebna jest jeszcze odpowiednia osobowość. Poza tym kandydat z CELTĄ  albo Trinity CertTESOL zawsze pokona konkurenta z mniej rozpoznawalnym certyfikatem lub native speakera bez żadnego przygotowania. Mówię tu oczywiście o renomowanych szkołach językowych, gdzie stawia się na wysoką jakość oferowanych kursów. Jeśli chesz wiedzieć jak zrobić Celtę bez stresu kliknij tutaj.

6 W tym samym kraju jedne miasta bywają bardziej przychylne non-nativom niż inne

W Sajgonie preferowano nauczycieli urodzonych w krajach angielskojęzycznych, przede wszystkim Amerykanów. W Hanoi natomiast bez problemów zatrudniano obcokrajowców z różnych krajów. Kiedy starałam się o pracę w Arabii Saudyjskiej, British Council w Dżedzie odrzucił moje podanie, ale zaproponowano mi, żebym przesłała je do mniejszego miasta Al Khobar, gdzie bardzo dobrze mi się potem mieszkało i pracowało. Ważne, żeby być otwartym, elastycznym i płynąć z prądem życia.

7 Czasem sami też nie unikniecie dyskryminacji

Będą to jednak rzadkie wyjątki. Wspaniałą rzeczą w tym zawodzie jest to, że w przeważającej większości wybierają go ludzie otwarci, życzliwi i pomocni. Poznacie mnóstwo fascynujących postaci i osobowości, od których będziecie mogli się wiele nauczyć.

Jeśli chodzi o przykrości, jakie każdemu mogą się trafić, to usłyszałam kiedyś od kolegi Amerykanina, znakomitego nauczyciela z długim stażem zawodowym, że jako Polka nigdy nie znajdę pracy poza Wietnamem. Inny kolega, Brytyjczyk egipskiego pochodzenia, na wieść o tym, że dostałam pracę w British Council w Tanzanii,    stwierdził, że organizacja ta musiała już sięgnąć bruku, skoro zatrudnia non-native speakerów, a do tego Polaków. Po czym usunął mnie z grona znajomych na Facebooku. W takich sytuacjach nie pozostaje nic innego, jak wziąć głęboki wdech, uśmiechnąć się pod nosem i robić swoje. Ci dwaj koledzy wcale mi źle nie życzyli, po prostu mieli nieco inny obraz świata. Cóż, każdy ma do tego prawo!

Nigdy nie zrażajcie się niepowodzeniami

W życiu, zarówno zawodowym jak i prywatnym, wiele spraw nie wyszło mi za pierwszym podejściem. Jeśli naprawdę czegoś chcecie, to wcześniej czy później to osiągnięcie, albo los wymyśli dla Was coś o wiele ciekawszego, o czym nawet nigdy nie marzyliście. Grunt to się nie poddawać i być cierpliwym.

Jeśli macie jakieś pytania, chętnie pomogę. Powodzenia!

Inne artykuły z cyklu o uczeniu za granicą:

ZRÓB CELTĘ I ZWIEDZAJ ŚWIAT!

JAK ZROBIĆ CELTĘ BEZ STRESU? 

O tym jak uczyłam angielskiego w Wietnamie

Jak zostałam nauczycielką muzyki w Emiratach (Magda Marcinkowska)

Wyjazd do Meksyku to najcudowniejsze, co mnie spotkało! (Gabriela Głogowska)

Jak znaleźć pierwszą pracę jako nauczyciel angielskiego za granicą?

Jak znalazłam pracę w szkole językowej w Wietnamie

O tym jak uczyłam angielskiego w Arabii Saudyjskiej

Uczę niemieckiego w Meksyku (Magdalena Surowiec)