Rozmowa o związkach międzykulturowych i tolerancji

Rozmowa o związkach międzykulturowych i tolerancjiZapraszamy Was do przeczytania fragmentów wywiadu, który przeprowadził z nami Grzegorz Chlasta w „Poranku Radia dla Ciebie”. Całości możecie wysłuchać tutaj. Nie zamieszczamy w tym tekście historii, o tym jak poznaliśmy się w Wietnamie i pobraliśmy w Tanzanii, ponieważ opowiadaliśmy już o tym w Radiu Katowice (wywiad i jego zapis  jest tutaj).

Redaktor Grzegorz Chlasta: Dzień dobry, skąd pan przybywa?

Saqib (tłumaczy Hanka): Przyjechałem z Pakistanu z Islamabadu, a dokładnie z Rawalpindi, który jest historycznym miastem przylegającym do Islamabadu.

Redaktor: Ładnie tam jest?

Saqib: W 2017 roku Islamabad został uznany za drugą najpiękniejszą stolicę na świecie.

Redaktor: Wychowaliście się w dwóch różnych historiach, dwóch różnych krajach, dwóch różnych tradycjach. To wam pomaga, czy przeszkadza na co dzień?

Hanka: Pomaga, nie mamy z tym żadnych problemów. Muszę powiedzieć, że wcześniej byłam w związkach z Europejczykami i było o wiele więcej problemów. Przez to, że jesteśmy tak różni, uczymy się od siebie nawzajem wielu rzeczy. Jednak najważniejsze jest to, że nie staramy się siebie nawzajem zmieniać. Jeżeli Saqib chce być muzułmaninem, to jest. Jeżeli ja chcę być teraz buddystką, to też mogę. Jestem wegetarianką, ale wcześniej jadłam dużo wieprzowiny i to też mu nie przeszkadzało. Saqib w ogóle nie pije alkoholu, ja czasem wypiję piwo. Dajemy sobie swobodę. W naszym związku panuje tolerancja.

Redaktor (śmiech): A jak ją zbudować?

Hanka: Wydaje mi się, że jak się kogoś kocha, to nie trzeba niczego budować, bo to wypływa naturalnie.

Redaktor: A jak zareagowała rodzina męża, kiedy się dowiedziała, że będą mieli synową z Polski.

Hanka (śmiech)

Saqib: Na początku to był dla nich szok. Nie byli zadowoleni. Teraz się już cieszą, Hanka rozmawiała z nimi przez telefon i planujemy w tym roku pojechać do Pakistanu.

Hanka: To jest po prostu inna kultura. Nie ma w niej aż tak dużo wolności ani indywidualności jak u nas. Wedle tradycji to rodzice wybierają małżonkę. Nie tylko z tej samej kultury i religii, ale z tego samego klanu i odłamu islamu. Islam jest bardzo podzielony, więc to musi być dokładnie ten sam odłam. Dlatego na początku był problem. Jeszcze nie byłam w Pakistanie, ale wkrótce się poznamy. Przez skype’a rodzice Saqiba wydają się bardzo sympatyczni. Już osiem lat jesteśmy ze sobą, więc mieli trochę czasu, żeby to przetrawić.

Redaktor: Często ludzie widzą w panu takiego potencjalnego terrorystę, zamachowca? (Hanka śmiech) Bo żyjemy w cieniu tych nieszczęsnych wydarzeń.

Saqib: Niestety panują takie stereotypy. Po to właśnie zaczęliśmy blogować, żeby pokazać ludziom, że Pakistańczycy są przyjacielscy i weseli. Tylko 0,01% muzułmanów na świecie to ekstremiści, lecz niestety ta bardzo mała grupa ludzi popsuła reputację wszystkim muzułmanom.

Hanka: Czasem się zdarza, zwłaszcza na lotniskach. Często jak wjeżdżamy do jakiegoś kraju, to biorą nas na bok i trochę przesłuchują. Już się do tego przyzwyczailiśmy. No i właśnie, jak Saqib powiedział, po to piszemy naszego bloga, żeby przedstawić Pakistan w lepszym świetle. Nie tylko Pakistan, także inne kraje arabskie, bo mieszkaliśmy też w Dubaju i Arabii Saudyjskiej. Nie jest wcale tak, jak kreują to niektóre media. Sama też kiedyś myślałam, że wszyscy Pakistańczycy są terrorystami i jedyne co robią, to się wysadzają :). A w rzeczywistości są to bardzo przyjacielscy i pomocni ludzie. Mogę to powiedzieć z własnego doświadczenia, bo miałam już przyjemność spotkać wielu przyjaciół Saqiba. No i zawsze jak mam jakąkolwiek potrzebę, to w mgnieniu oka przychodzą z pomocą. Na przykład jak mi się zepsuł komputer, kiedy mieszkałam w Arabii Saudyjskiej, to kolega Saqiba przyjechał do mnie cztery godziny w jedna stronę, żeby mi go naprawić. A potem jeszcze tego samego dnia wrócił do Rijadu.

Redaktor: A czym zajmują się rodzice Saqiba?

Saqib: Mój tata jest już na emeryturze, ale pracował w ministerstwie ekonomii, a mama zajmowała się domem i rodziną.

Redaktor: A macie w domu telewizor? Rodzice oglądają telewizję?

Saqib (śmiech): Oczywiście. Mamy nawet trzy.

Hanka (śmiech): A jego tata cały czas ogląda wiadomości i martwi się sytuacją na świecie.

Redaktor: I co w domu mówią, kiedy telewizja pokazuje kolejny zamach?

Saqib: Smucą się, bo jest to przygnębiające. Żadnemu człowiekowi nie jest łatwo patrzeć na to, jak giną ludzie.

Hanka: Poza tym w samym Pakistanie, jak się pan zapewne orientuje, istnieją podziały pomiędzy sunnitami i szyitami. Saqib jest szyitą, a oni też często padają ofiarami zamachów terrorystycznych.

Redaktor: A co tata myśli o Indiach?

Saqib: Tata urodził się w Indiach, ale potem przeniósł się do Pakistanu. Z tego powodu ma pewnie trochę mieszane uczucia. Lecz problemy istnieją głównie między rządami obu krajów.  Pomiędzy Hindusami i Pakistańczykami zwykle panują przyjazne stosunki.

Hanka: Jego dziadek i tata urodzili się w Shimli w Himalajach. Ja już tam byłam, a Saqib jeszcze nie, bo z pakistańskim paszportem nie może wjechać do Indii. Jego rodzina musiała uciekać w czasie podziału, niektórzy zginęli. Ten konflikt jest niestety  nadal podtrzymywany przez polityków.

Redaktor: A co tata myśli o Polsce?

Saqib: Oni za bardzo nie widzą różnicy pomiędzy Europą i Ameryką. To jest dla niech ta sama, zachodnia kultura.

Hanka: Dla nas to może jest śmieszne, ale powiem Panu, że jak podróżujemy poza Europą, to mało kto wie, gdzie jest Polska. Teraz już się do tego przyzwyczaiłam, ale na początku się trochę oburzałam: „Co?! Nie wiesz, gdzie jest Polska?!” Teraz przeprowadzamy się do Beninu i szczerze mówiąc też nie wiedziałam, gdzie to jest, dopóki nie sprawdziłam. Teraz wiem, że jest obok Nigerii. W Wietnamie moi uczniowie pytali mnie, czy Polska, to jest miasto w Anglii. W Arabii Saudyjskiej też prawie nikt nie wiedział.

Redaktor: A o co mama pytała, jeśli chodzi o Polskę, kiedy się dowiedziała, że pana żona jest z Polski?

Saqib: Mój wujek w latach osiemdziesiątych ożenił się z Niemką. Po ślubie przeprowadzili się do Pakistanu. Nie wiem, czy to jest prawdziwa historia, ale podobno ta Niemka go potem zabiła i wróciła do Niemiec. Nie wiadomo dlaczego. W każdym razie moja mama się trochę obawia :).

Hanka (śmiech): Oni się nas boją, tak samo jak my ich.

Redaktor: Dramatyczna historia. A czym są dla was podróże?

Hanka: W tej chwili to jest nasz styl życia, bo już od prawie dziesięciu lat przemieszczam się z kraju do kraju, a od ośmiu lat przemieszczamy się razem z Saqibem. Spotkaliśmy się w Wietnamie, pobraliśmy w Tanzanii, potem mieszkaliśmy w Dubaju, Arabii Saudyjskiej, Nigerii, a teraz będziemy mieszkać w Beninie.

Saqib: Podróże są dobrą zabawą, podczas której zdobywa się wiele ciekawych doświadczeń. Zwłaszcza, jeśli się podróżuje, aby pracować, bo wtedy ma się okazję lepiej poznać miejscową kulturę. Jeśli jeździ się gdzieś na wakacje, a nie służbowo, to skupia się raczej na zwiedzaniu atrakcji turystycznych, a nie poznawaniu ludzi i ich obyczajów.

Hanka: Też tak uważam. Saqib jest teleinformatykiem, a ja nauczycielką angielskiego. Dzięki rozmowom z uczniami, mam szansę lepiej zrozumieć ich kulturę. Tak samo było w Arabii Saudyjskiej, gdzie mi się bardzo podobało. Moi uczniowie w Abu Zabi w ZEA ostrzegali mnie przed wyjazdem do Arabii. Ta sama kultura, ta sama religia, a takie uprzedzenia. Ale pojechałam do Królestwa bez żadnych uprzedzeń i bardzo dobrze wspominam ten czas. Moje uczennice były urocze i dużo się  od siebie nauczyłyśmy.

Redaktor: Tam kobietom nic nie wolno.

Hanka: To nie jest prawda. Kobiety chodzą na uniwersytety, są lekarkami, teraz zaczynają być prawnikami. Już wcześniej mogły studiować prawo, ale trudno im było znaleźć pracę. Mogą podróżować. W tej chwili to zmienia się z dnia na dzień. Od czerwca 2018 roku będą mogły prowadzić samochód. Mężczyznom też nie wolno robić wielu rzeczy. Na przykład kawaler sam, ani z kolegami, nie może pójść w niedzielę do galerii handlowej. Musi pójść z rodziną, albo siostrami, żeby była pewność, że nie będzie przypadkiem podrywał żadnych dziewcząt.

Redaktor: Co pana zaskoczyło w Polsce?

Saqib: Późne zachody słońca. Kiedy pierwszy raz przyjechałem do Polski widziałem zachód słońca około 21:00. U nas w Pakistanie słońce zachodzi zawsze pomiędzy 17:00 i 18:00 bez względu na porę roku.

Redaktor: A u pani podróżowanie to jest taka ucieczka od korporacji?

Hanka: Nigdy nie pracowałam w korporacji. Długo nie mogłam sobie zaleźć miejsca w życiu. A potem wpadłam na pomysł,  żeby zrobić certyfikat uprawniający do uczenia angielskiego na całym świecie. Pojechałam do Azji, bo zawsze mnie tam ciągnęło. W Azji się jakoś lepiej czuję, bardziej tam pasuję.

Redaktor: A dlaczego lepiej?

Hanka: Bo jest mniej zasad i wszystko jest bardziej na luzie. W tej chwili jak odwiedzamy rodziców, to widzę, że w Polsce wszyscy gdzieś muszą być o wyznaczonej porze, wszystko musi być zorganizowane i to potem prowadzi do stresu. A jak wszystko się lżej traktuje, to …

Redaktor: Stres jest mniejszy.

Hanka: Powiedziałbym, że w ogóle go nie ma.

Redaktor: A o czym marzycie?

Saqib: W dzieciństwie chciałem zostać zawodowym graczem w krykieta, ale tata się nie zgodził. Wolał, żebym został informatykiem. Teraz moim marzeniem jest przedstawianie Pakistanu w prawdziwym świetle. Chciałbym, żeby ludzie na całym świecie wiedzieli, że Pakistańczycy to pokojowy i przyjacielski naród i nie trzeba się ich obawiać.

Hanka: Wydaje mi się, że do pewnego stopnia nam się to udaje. Podróżowanie chyba głównie na tym polega, żeby jedni od drugich uczyli się tolerancji.

Redaktor: Dziękuję wam za wspólną podróż.

Najpopularniejsze teksty:

Nasze życie w Arabii Saudyjskiej było interesujące, przyjemne i bezpieczne!

Jak znalazłam pracę w szkole językowej w Wietnamie

O podróżach i o tym że życie jest szukaniem

Nasz spontaniczny ślub w Tanzanii

Osiem najczęściej zadawanych pytań na temat Dubaju

Zrób Celtę i zwiedzaj świat!