Jak znaleźć pierwszą pracę jako nauczyciel angielskiego za granicą?

jak-i-gdzie-zacząć-uczyć-angielskiego-za-granicą

Chiny, Wietnam i Tajlandia są najlepszymi krajami na zdobycie doświadczenia po CELCIE. Azja jest chyba jednym z nielicznych miejsc na świecie, gdzie zapotrzebowanie na nauczycieli angielskiego nadal jest ogromne. W Tajlandii ze względu na jej popularność możecie spodziewać się większej konkurencji oraz niższych płac, ale oczywiście zawsze są wyjątki. Aby dostać zezwolenie na pracę w szkołach językowych w Wietnamie, trzeba mieć wyższe wykształcenie, ale kierunek nie ma znaczenia.

Nawet jeśli uczenie w Azji wam się nie uśmiecha, radziłabym przemęczyć się dwa lata. Przede wszystkim dlatego, że renomowane szkoły, np. British Council, w większości krajów nie zatrudniają nauczycieli z mniejszym stażem niż dwa lata po CELCIE. Niestety, jeśli macie doświadczenie przed Celtą, nie będzie ono brane pod uwagę. Na pocieszenie jednak dodam, że w uczeniu angielskiego wszystko dzieje się szybko i dwa lata to już całkiem pokaźny staż pracy.

KIEDY SZUKAĆ?

Najłatwiej tuż przed rozpoczęciem letnich intensywnych kursów dla dzieci (summer schools). Zwykle zaczynają się one w czerwcu i trwają od 6 do 8 tygodni. W tym czasie zapotrzebowanie na nauczycieli jest największe, toteż prosto jest się gdzieś zahaczyć. Mówię tu oczywiście o szkołach językowych, bo takie właśnie mam doświadczenie. Zawsze istnieje też możliwość znalezienia pracy w przedszkolach, podstawówkach i liceach, tam wymagania i wynagrodzenie są często niższe, toteż łatwiej o pracę.

Nie przejmujcie się, że pierwszy kontrakt może być krótki, mój był sześciomiesięczny. Bierzcie, co oferują, a potem przedłużajcie. Jeśli pracodawca i uczniowie będę z was zadowoleni, to nie będzie z tym żadnych trudności.

Radzę zjawić się w wybranym kraju miesiąc przed rozpoczęciem letnich kursów, da wam to wystarczająco dużo czasu na bezstresowe szukanie pracy.

Jeżeli naprawdę nie chcecie jechać do Azji, to spróbujcie dostać się na jakiś summer school w Wielkiej Brytanii. Tam też w sezonie letnim zapotrzebowanie na nauczycieli wzrasta. Tak. Wbrew pozorom wielu Polaków uczy angielskiego w Wielkiej Brytanii.

JAK SZUKAĆ PRACY?

Najskuteczniejsza metoda to bilet w jedną stronę do kraju, w którym chcecie uczyć, też tak zrobiłam i udało się (więcej tutaj). Zabierzcie ze sobą oszczędności na przetrwanie miesiąca czy dwóch, ale myślę, że jak się przyłożycie i nie będziecie zrażać początkowymi trudnościami, to w ciągu dwóch, trzech tygodni powinno wam się poszczęścić.

Pracodawcy są bardziej skorzy do zatrudnienia osoby przebywającej na terenie ich kraju niż ściąganiem kogoś z za granicy, zwłaszcza jeśli pilnie potrzebują nauczyciela. Poza tym będąc na miejscu, możecie odwiedzić szkoły, zareklamować swoje umiejętności osobiście oraz udowodnić jacy jesteście przebojowi, bo w końcu nie każdy ma odwagę wyruszyć w świat po przygodę.

Właśnie pewność siebie i samozaparcie mogą stać się waszym największym atutem, bo zdziwilibyście się, jak wielu ludzi ma kłopoty z przystosowaniem się do życia na innym kontynencie. Zdarzało się, że nauczyciele zaledwie po jednym dniu w Wietnamie pakowali manatki i odlatywali do domu. Do tego stopnia przerażał ich nowy kraj i jego kultura. Nie były to wcale pojedyncze przypadki, niektórzy rezygnowali po kilku dniach, inni po tygodniu… i w takim właśnie przypadku możecie dostać kontrakt od ręki :).

ZAOFERUJCIE LEKCJĘ POKAZOWĄ

Jeżeli pracodawca chciałby was zatrudnić, ale nie jest do końca przekonany ze względu na brak doświadczenia, możecie zostać poproszeni o przeprowadzenie lekcji próbnej. Przytrafiło mi się to w British Council w Tanzanii. Tak jak na CELCIE, przez godzinę uczycie przydzieloną klasę, obserwuje was senior teacher, który potem zadecyduje, czy się nadajecie czy nie. Jest to fantastyczny sposób na przełamanie lodów. Pamiętajcie, że liczy się bardziej kontakt, jaki nawiążecie z uczniami, niż to, jak dobra będzie lekcja. Bądźcie pewni siebie, przyjacielscy i cały czas się uśmiechajcie. Jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało, uśmiech czyni cuda!

JEŚLI NIE CHCECIE JECHAĆ W CIEMNO TO …

Możecie odłożyć wyjazd za granicę na rok lub dwa i najpierw zdobyć doświadczenie w Polsce. Ale pracodawców bardziej interesuje doświadczenie jakie macie w uczeniu za granicą, bo chcą wiedzieć, czy łatwo zaadaptujecie się do życia w innej kulturze.

Druga opcja to załapać się na jakiś wolontariat za granicą. Przez kilka miesięcy pouczycie angielskiego za darmo, a potem znajdziecie pracę na miejscu.

Wysyłanie CV z Polski jest najmniej skuteczną metodą. Albo nie dostaniecie żadnej odpowiedzi albo dostaniecie odmowę wyjaśniającą, że szkoły preferują native speakerów. I nie ma co się dziwić. Jeśli miałabym stos CV na swoim biurku, nie znała kandydatów osobiście, a na dodatek wszyscy byliby bez doświadczenia, też pewnie zdecydowałabym się na mniej ryzykowną opcję zatrudnienia native speakera.

Zniechęcam do szukania na odległość tylko na początku. Po dwóch latach i z dobrymi referencjami będziecie już mogli swobodnie znaleźć pracę przez internet i pokonać konkurencję.  Zawsze warto zaglądać na stronę British Council, są tam oferty pracy z całego świata i większości krajów zatrudniają non-native speakerów!

Sama jednak zawsze preferuję działania spontaniczne. Jeśli intuicja podpowiada Wam, że czas na wyjazd w nieznane, to nie ma na co czekać, ani nad czym się zastanawiać. Nie wahajcie się i zbyt dużo nie planujcie. Ten właściwy moment jest właśnie teraz i nigdy właściwszy nie będzie.

A jakie są wasze doświadczenia z szukaniem pracy za granicą?

Jeśli interesuje Was ten temat, w zakładce KATEGORIE – UCZ ANGIELSKIEGO ZA GRANICĄ znajdziecie więcej.

Zdjęcie ze zbiorów Pixabay.