O uczeniu angielskiego w Brazylii, futbolu, stekach oraz mrożonym piwie opowiada Mariusz Korus

O uczeniu angielskiego w Brazylii, futbolu, stekach oraz mrożonym piwie opowiada Mariusz Korus

Pamiętam, że kiedy w szkole trzeba było napisać o największym marzeniu, zawsze pisałem, że chciałbym kiedyś pojechać i obejrzeć mecz pałkarski na legendarnej brazylijskiej Maracanie. Dokąd sięgam pamięcią zawsze byłem zafascynowany futbolem, a w szczególności tym w wersji brazylijskiej. Dodatkowo chciałem kiedyś zamieszkać w miejscu, gdzie lato będzie przez 12 miesięcy.

W 2001 roku po skończeniu studiów z doradztwa finansowego, bez konkretnego planu na życie, za namową kolegi wylądowałem w Londynie. Także miałem futbol i pogodę, ale w odmianie brytyjskiej. To właśnie w Anglii poznałem moją przyszłą żonę, tak się jakoś dziwnie złożyło, że była Brazylijką ????.  Potem to się już wszystko potoczyło dość szybko. Pierwsza wizyta w Brazylii, potem druga z meczem na Maracanie i za trzecim razem przeprowadzka na stałe. Zamieszkaliśmy w São Paulo, największym mieście w Brazylii.

Początki na wariackich papierach

Do Brazylii jechałem z planem z cyklu „niech się dzieje, co chce”. Dość szybko okazało się, że uczenie angielskiego w szkole językowej to była jedyna praca, jaką mogłem podjąć w Brazylii. Zaczynałem na czarno bez żadnych kwalifikacji, ani przygotowania zawodowego. W Brazylii bez znajomości języka portugalskiego, konkretnego zawodu i doświadczenia znalezienie legalnej i dobrze płatnej pracy, graniczy z cudem.

Po załatwieniu spraw wizowych mogłem już podjąć legalne zatrudnienie. Trafiła mi się praca tłumacza w firmie, która prowadziła interesy z Polską. Potrzebowali kogoś z polskim, angielskim i komunikatywny portugalskim. Nie dawała mi ona jednak możliwości utrzymania i ciągle trzeba było dokładać. Postanowiłem, że będę dorabiał udzielając lekcji w szkołach językowych przed i po pracy.

Nie trzeba być nativem

W Brazylii szkoły językowe chętnie zatrudniają obcokrajowców, nawet bez doświadczenia i kwalifikacji. Nie musisz być native-speakerem, jeśli mówisz po angielsku, wszyscy będą cię traktować, tak jak byś nim był. Daje to przewagę nad nauczycielami brazylijskimi, choć wcale nie musisz być od nich lepszy. Zarobki w szkołach są bardzo zróżnicowane w zależności od regionu, miasta czy renomy szkoły. Średnia stawka za godzinę to ok. 30 (BRL) brazylijskich reali (równowartość 30 zł). Najlepiej można zarobić dając lekcje w firmach i ucząc Business English. W topowych szkołach można dostać nawet ok. 50-70 brazylijskich reali za godzinę. Szkoły nie są chętne do podpisywania żadnej umowy, wszystko na czarno.

Pracy lektora w Brazylii nie należy koniecznie szukać przez ogłoszenia, dobrym sposobem jest wydrukowanie CV i poroznoszenie go osobiście po szkołach. Takim sposobem często już pierwszego dnia możesz mieć rozmowę kwalifikacyjną.

Kontrakty w renomowanych szkołach

W szkołach takich jak Cultura Inglesa, Cellep , czy Berlitz   przechodzi się przez długi proces kwalifikacyjny. Trzeba się przygotować na pisemny test i rozmowę, bo zazwyczaj sprawdzają poziom angielskiego, nawet jak posiadasz certyfikaty językowe. Potem przechodzisz kurs metodyczny, może być on dzienny, albo nawet dwutygodniowy. Po takim kursie będziesz musiał wykazać się w akcji i przygotować lekcje. Jeśli wszystko będzie w porządku, dostaniesz pracę. Zazwyczaj w takich przypadkach podpisuje się umowę, a szkoły opłacają wszystkie składki i dojazdy na lekcje. Dostajesz także płatny urlop. Czasem nawet można otrzymać prywatne ubezpieczenie zdrowotne i bony obiadowe.

Najbardziej opłaca się praca na własną rękę

O uczeniu angielskiego w Brazylii, futbolu, stekach oraz mrożonym piwie opowiada Mariusz Korus

Szczególnie, kiedy prowadzi się lekcje w korporacjach, bo tam jest największy rynek.  Pracując na własną rękę można zarobić do trzech razy więcej niż w szkole. Stawka za lekcje indywidualne może wynosić nawet do 100 reali, a za lekcje w grupach o wiele więcej. Szczególnie w dużych miastach i metropoliach jest zapotrzebowanie na angielski i chętnych uczniów nie brakuje. Ogólny poziom angielskiego jest dość niski, zazwyczaj A1 lub A2.

W Brazylii również bardzo łatwo jest otworzyć jednoosobową działalność, pod warunkiem, że ma się zalegalizowany pobyt. Firmę można założyć przez Internet w jeden dzień! Są też bardzo duże ulgi podatkowe. Jeżeli się nie przekroczy progu 6750 reali miesięcznie, to płaci się tylko podatek ryczałtowy, który wynosi zaledwie ok. 60 reali na miesiąc! Po założeniu działalności szybko udało mi się zbudować własną siec klientów. Jeżeli uda się wejść do jakiejś firmy to o lekcje i chętnych nie trzeba się więcej martwić. Jeśli uczniowie cię polubią, to będą cię polecać w firmie. Praca ta szybko dała mi stabilizację finansową.

Jako, że nie miałem żadnych kwalifikacji w zawodzie, zacząłem się dokształcać. Najpierw zdałem egzamin TKT na przetarcie, a po jakimś czasie zdobyłem certyfikat CELTA. W przyszłości mam zamiar się postarać o dalszy rozwój zawodowy i nawet myślę o studiach kierunkowych i kiedyś może o dyplomie DELTA. Dziś nie wyobrażam sobie, że mógłbym robić coś innego. Praca nauczyciela angielskiego daje mi dużo satysfakcji, ale również otwiera możliwość znalezienia pracy prawie w każdym miejscu na świecie.

Przepiękny kraj z bajkowymi plażami

W Brazylii są też lasy tropikalne i wiele innych cudów natury. Jedzenie jest bardzo smaczne i niesamowicie różnorodne w zależności od stanu i regionu. Na pewno trzeba wstąpić do brazylijskiego steak house czyli „churrascaria” na przepyszne grillowane mięso.  Do tego niepowtarzalna, aromatyczna kawa i soki owocowe do wyboru do koloru.

Choć muszę przyznać, że na początku jedzenie brazylijskie uważałem za bardzo słone i słodkie, ale z czasem się przyzwyczaiłem i teraz uwielbiam praktycznie wszystko. W Brazylii sezon grillowy panuje przez 365 dni w roku i niemal w każdą sobotę i niedzielę znajomi oraz rodzina spotykają się przy grillu, gdzie jest dużo przepysznego mięsa (szczególnie polecam „picanha”) i bardzo dużo schłodzonego piwa, zwanego tu „cerveja gelada”, bo Brazylijczycy nie wypiją piwa, jeśli nie jest zmrożone!

Wielu Brazylijczyków nie znosi karnawału

Oraz tego całego ulicznego balu przebierańców. W czasie karnawału uwielbiają natomiast wypady nad morze i spędzenie czasu ze znajomymi i rodziną na tradycyjnych ”churrasco” czyli grillach. Ogólnie Brazylijczycy są bardzo otwarci, ciepli i przyjaźni, chyba jak wszyscy Latynosi. Uwielbiają obcokrajowców i mają duży szacunek do Europejczyków i Amerykanów. Dodatkowo football jest tu prawie na równi z religią. Dzieci, kobiety i ludzie starsi, po prostu każdy kibicuje jakiejś drużynie piłkarskiej. Możesz nie wiedzieć za dużo o tym sporcie, ale musisz się identyfikować z jakimś klubem.

Kraj ogromnych kontrastów

Są tu ludzie niesamowicie bogaci, żyjący w luksusie, a zarazem ludzie żyjący w ekstremalnej nędzy. Są dzielnice z drapaczami chmur, willami z basenami i lądowiskami dla helikopterów, a dwie przecznice dalej ludzie mieszkający na ulicach lub w prowizorycznych domkach zbudowanych z kartonów i materiałów znalezionych na śmietniku. Są to tak zwane „favele”, czyli brazylijskie slumsy i dzielnice biedoty, gdzie państwo nie ma żadnej kontroli, bo cała władza leży w rękach baronów narkotykowych.

Brazylia jest jednym z najniebezpieczniejszych krajów na świecie, z bardzo wysokimi wskaźnikami przestępczości i morderstw. Napady z bronią w ręku i strzelaniny to tu normalka. Czym bardziej na północ kraju, tym większa przestępczość. Dodatkowo panuje niesamowita korupcja, szczególnie wśród polityków, gdzie biliony reali są wyprowadzane każdego roku z budżetu państwa, co odbija się bardzo na poziomie usług publicznych. Służba zdrowia i szkolnictwo są w opłakanym stanie.

W Brazylii można jednak żyć w miarę bezpiecznie

O uczeniu angielskiego w Brazylii, futbolu, stekach oraz mrożonym piwie opowiada Mariusz Korus

Żyje się tu na dobrym poziomie wtedy, gdy zarabia się wystarczająco dobrze, aby móc pozwolić sobie na korzystanie z prywatnych usług. Na pewno należy mieć prywatne ubezpieczanie zdrowotne. Jeśli ma się dzieci i możliwości to jak najbardziej wskazane jest posłanie ich do prywatnych szkół. Dobrze jest mieszkać w tzw. „condoiminio fechado”, czyli na zamkniętych osiedlach z prywatną ochroną i z dala od slumsów.

Prywatny sektor w odróżnieniu od państwowego jest na bardzo wysokim poziomie, prywatna opieka medyczna, szpitale i przychodnie są na o wiele wyższym poziomie niż w większości krajów europejskich. Banki i cały system finansowy jest bardzo rozwinięty i oparty na najnowocześniejszych technologiach. Gastronomia i turystyka są również doskonale rozwinięte.

Dość wysokie koszty życia

Zwłaszcza w dużych miastach. Wynajem 2 pokojowego mieszkania w miarę lepszej dzielnicy z opłatami to koszt 2000 – 3000 reali. Prywatne ubezpieczenie to dodatkowe 500 na osobę. Aby zjeść lunch lub kolację w restauracji, trzeba zapłacić od 30 – do 100 reali na osobę. Także, aby żyć na w miarę przyzwoitym poziomie, trzeba liczyć na zarobki ok. 5000-6000 reali.

Brazylia to bardzo ciekawy i zróżnicowany kraj z wieloma plusami, choć także ze swoimi problemami. Na pewno łatwiej jest się tu zaaklimatyzować niż w krajach azjatyckich czy afrykańskich, bo Brazylia była niegdyś kolonią europejską. Kulturowo i religijnie jest zbliżona do naszego kontynentu. Jeśli ktoś lubi słońce i plaże, to po prostu raj na ziemi i idealne miejsce do uczenia angielskiego oraz mieszkania.

Mieszkacie w Brazylii? Podzielcie się doświadczeniami w komentarzach!

Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej na temat uczenia na świecie, zapraszamy do naszej grupy: Nauczyciele angielskiego (i nie tylko) za granicą

Inne artykuły z cyklu o uczeniu za granicą:

ZRÓB CELTĘ I ZWIEDZAJ ŚWIAT!

JAK ZROBIĆ CELTĘ BEZ STRESU? 

Uczę niemieckiego w Meksyku (Magdalena Surowiec)

Wyjazd do Meksyku to najcudowniejsze, co mnie spotkało! (Gabriela Głogowska)

O tym jak uczyłam angielskiego w Wietnamie

Jak zostałam nauczycielką muzyki w Emiratach (Magda Marcinkowska)

Siedem powodów, żeby pozbyć się kompleksu non-native speakera

Jak znaleźć pierwszą pracę jako nauczyciel angielskiego za granicą?

Jak znalazłam pracę w szkole językowej w Wietnamie

O tym jak uczyłam angielskiego w Arabii Saudyjskiej