Dubaj. Gdzie skosztować autentycznej indyjskiej i pakistańskiej kuchni?

Dubaj. Gdzie skosztować autentycznej indyjskiej i pakistańskiej kuchni?

W jednym z naszych poprzednich tekstów (“Osiem najczęściej zadawanych pytań na temat Dubaju.”) pisaliśmy, że zaledwie 15% z blisko trzymilionowej populacji Dubaju stanowią Emiratczycy.  Wśród mieszkających tu obcokrajowców prym wiodą Hindusi (51%), a na drugim miejscu są Pakistańczycy (17%).

Nic dziwnego, że podczas naszego dwuletniego pobytu w Dubaju, Saqib sporadycznie używał angielskiego. Zazwyczaj z łatwością dogadywał się we własnych językach: urdu i pendżabi. Urdu oprócz alfabetu, prawie niczym nie różni się od używanego w Indiach hindi. Drugim powodem, dla którego Saqib świetnie czuł się w Dubaju było wyśmienite indyjskie i pakistańskie jedzenie dostępne niemal na każdym kroku. Nieraz Saqib z zachwytem wykrzykiwał: „Smakuje jak u mamy!” albo „Jakbym jadł w Lahaur!” – miasto prez wielu uważane za kulinarną stolicą Pakistanu.

Zaczęłam pisać ten tekst, aby zarekomendować kilka restauracji. Tymczasem zupełnie niepostrzeżenie zrobił się z niego mini przewodnik po potrawach z Indii i Pakistanu. Być może właśnie sobie pomyśleliście:

Czym różni się kuchnia indyjska od pakistańskiej?

Na pierwszy rzut oka niczym. Potrawy przygotowywane są według podobnych przepisów, przy użyciu tych samych przypraw. Wedle Saqiba podstawowa różnica polega na tym, że kuchnia pakistańska obfituje w dania mięsne, a indyjska specjalizuje się w wegetariańskich. Leżący na terenie Indii i Pakistanu Pendżab (którego stolicą jest wspomniane wyżej Lahaur) słynie z przepysznej kuchni, przede wszystkim potraw z grilla oraz glinianego pieca tandoor.

Choć nie byłam jeszcze w Pakistanie, podczas wielomiesięcznej podróży po Indiach zatrzymałam się na kilka dni w leżącej na terenie Pendżabu Shimli. W restauracji prowadzanej przez Sihków jadałam pysznego kurczaka tandoori. Myślę, że prawdopodobnie większy sens miałoby podzielenie kuchni indyjsko-pakistańskiej wedle regionów geograficznych niż mapy politycznej.

Lal Qila (Czerwony Fort) – bufet nie do przejedzenia

Nazwa i wystrój restauracji nawiązują do czasów islamskiego królestwa Wielkich Mogołów, którzy od XVI do XIX wieku panowali na terenach należących obecnie do Północnych Indii i Pakistanu. Czerwony Fort jest doskonałym miejscem, aby rozpocząć przygodę z pakistańską kuchnią. Choć dostępne są także dania z karty, Lal Qila słynie ze wyśmienitych bufetów, mniejszy w porze lunchu (55 AED, w weekend 65 AED) i większy wieczorem (85 AED, 89 AED w weekendy).

Jeśli lubicie mięso i ryby z grilla będziecie pod wrażeniem. Do dziś pamiętam niepowtarzalny smak „Zielonej Ryby”, która zawdzięcza swój oryginalny kolor marynacie z ziół i przypraw. Nie jem mięsa, więc zapytałam Saqiba, aby doradził, których dań z grilla powinniście skosztować. Zdumiony odpowiedział: „Jak to których? Wszystkich!”.

Znajdziecie tu też wiele przysmaków wegetariańskich: aloo tikki (małe pikantne placki ziemniaczane), palak paneer (kawałki białego sera (paneer) w kremowym sosie szpinakowym (palak)), kilka rodzajów curry z warzyw lub soczewicy oraz duży wybór sałatek. Zwłaszcza polecamy sarson ka saag, curry z kapusty sitowatej z dodatkiem imbiru, czosnku i pikantnych przypraw. Mimo że saag na pierwszy rzut oka przypomina szpinak, ma zupełnie inny charakterystyczny smak. Saag to rzadko spotykany rarytas, bo jego przygotowanie jest bardzo pracochłonne. Zazwyczaj jada się go z makai ki roti (chlebem z mąki kukurydzianej). Poproście kelnera, żeby w bufetowym gąszczu wskazał Wam saag i makai ki roti.

W wersji wegetariańskiej i mięsnej znajdziecie: samosy (trójkątne pierożki smażone w głębokim oleju) i biryani  (warstwy ryżu i mięsa (albo warzyw) zapiekane w glinianym garnku.

Jeśli lubicie azjatyckie chleby, jest ich tu tyle, że po skosztowaniu wszystkich, może Wam nie starczyć miejsca na nic innego. Znajdziecie tu nie tylko pieczone w tandoorze naany i chleby kulcha, ale także roti, czapati, parathy oraz wspomniany wyżej makai ki roti, a nawet południowoindyjskie papady, które najlepiej smakują z sosami (chutney), na przykład ze świeżej mięty lub tamaryszku. Papady jada się na przystawkę, pozostałe chleby jako dodatek do dań głównych.

Indyjsko- pakistańskie desery Europejczykom często wydają się za słodkie. Warto się jednak skusić na robiony z ryżu i mleka shahi kheer oraz tradycyjne lody kulfi. Tylko w weekendy przygowuje się tu kulfi falooda, czyli lody z rozmaitymi dodatkami.

Jeśli wybieracie się w weekend, zarezerwujcie stolik, bo będzie tłoczno. Numer telefonu i adres tutaj. Jeśli mielibyście odwiedzić tylko jedną restaurację z naszej listy, to powinna to być właśnie ta. Cena bufetu nie należy do najniższych, ale jedzenie jest jej warte.

Paratha King – pysznie i zdrowo

W Indiach i Pakistanie paratha jest popularna niczym pizza we Włoszech, tak reklamuje się wegetariański bar Paratha King na swojej stronie. Paratha to placek nadziewany warzywami albo białym serem paneer. Jada się go na śniadanie albo lunch. W Paratha King macie do wyboru placki z ponad 100 nadzieniami! Parathy przygotowuje się z mąki pełnoziarnistej, a potem smaży na odrobinie klarowanego masła (ghee). Niestety w wielu innych restauracjach zdarza się, że parathy ociekają klarownym masłem, żeby spełnić oczekiwania klientów z Indii i Pakistanu. Tutaj masła jest w sam raz, jest to jeden z powodów, dla którego tak często tu jadaliśmy.

Może jesteśmy konserwatywni, ale naszym ulubionym nadzieniem pozostaje tradycyjne aloo methi czyli pikantne ziemniaki ze świeżymi liśćmi kozieradki pospolitej . Paratha kosztuje od 13 – 15 AED w cenie są dodatki: jogurt, curry z cieciorki i miętowy sos (pudina chutney). Jeśli lubicie chaj malasla (słodką herbatę z mlekiem i przyprawami), to powinniście wiedzieć, że jest ona uważana za doskonały dodatek do parathy.

Jadaliśmy w Paratha King w Internet City, ponieważ Saqib pracował w budynku obok, ale ostatnio restauracja ta szybko się rozrasta i jest już w innych dzielnicach Dubaju (Al Karama, Bur Dubai i Al Nahda), adresy znajdziecie tutaj.

Zafran Indian Bistro – biryani z Mariną w tle

Zafran to restauracja z wyższej półki z pyszną indyjską kuchnią. Doskonała na romantyczną kolację, z tarasu rozciąga się przepiękny widok na dubajską Marinę. Dania przygotowywane są tu z myślą o międzynarodowej klienteli. Menu możecie przejrzeć tutaj.

Restauracja znajduje się w Marina Mall. Łatwy dojazd komunikacją miejską, a dla zmotoryzowanych darmowy parking w galerii handlowej.

Ravi Restaurant – pakistańskie potrawy z grilla

Najstarsza pakistańska restauracja w Dubaju oferująca autentyczne jedzenie w bardzo przystępnych cenach. Możliwe, że natkniecie się tu na głodnych wrażeń backpackerów, bo jadłodajnię tę reklamuje przewodnik Lonely Planet.

Saqib lubił się tutaj spotykać ze swoimi pakistańskimi kolegami, dla mnie jedzenie jest za tłuste, ale w końcu jest to jedna z cech pakistańskiej i indyjskiej kuchni. Im tańsze i bardziej lokalne miejsce, tym więcej oleju w curry.

Restauracja, jak na Pakistańczyków przystało, specjalizuje się w daniach mięsnych z grilla. Warto pamiętać, że choć po angielsku słowo „mutton” znaczy baraninę, w Indiach i Pakistanie używane jest zamiennie i może tyczyć się również koźliny. Wegetarianie nie będą mieli tutaj dużego wyboru, ale zawsze warto spróbować dal tarka (curry z grochu).

Ravi mieści się się przy rondzie Satwa, więcej informacji tutaj.

Kulcha King – nadziewany chleb z tandura

Kulcha to kolejny rodzaj nadziewanego placka. Od parathy różni się ciastem (biała mąka i drożdże) oraz tym, że piecze się go w tandurze. Kulchę można zamówić z nadzieniem wegetariańskim lub mięsnym. Ceny w zależności od nadzienia od 17 do 29 AED.

Oprócz kulchy chętnie przychodziliśmy tutaj na thali (wegetariańskie 39 AED, z mięsem 46 AED). Thali dosłownie znaczy talerz, a w rzeczywistości jest to taca z kilkoma rodzajami curry, ryżem, roti albo naanem, sosami oraz deserem. Serwowano tu też wyśmienity sarson ka saag.

Restaurację Kulcha King znajdziecie w kilku dzielnicach Dubaju. My najczęściej chodziliśmy do tej w JLT (Jumeirah Lakes Towers), gdyż znajdowała się w naszym sąsiedztwie. Poza tym odpowiadała nam tu atmosfera i wystrój, można tu siedzieć na podłodze.

Kulcha King o bardziej lokalnym klimacie, gdzie biała kobieca twarz może wzbudzać zainteresowanie, znajdziecie w Bur Dubai i Deira. Menu może się nieco różnić w zależności od restauracji.

Hot n Spicy – tradycyjne pakistańskie śniadanie

W weekendy (piątki i soboty) Pakistańczycy i Hindusi przychodzą tu na tradycyjne śniadanie halwa puri (20AED). Składa się ono z puri (smażonego w głębokim tłuszczu chleba, chanay (curry z cieciorki) i curry z ziemniaków oraz halwy (deser z semoliny).

Naturalnie w Hot n Spicy serwuje się też mnóstwo innych potraw i to w bardzo przystępnych cenach. Restauracja znajduje się w Al Barshy, więcej tutaj.

Smacznego!

Kilka naszych tekstów:

5 miejsc w Dubaju, do których zabieraliśmy odwiedzających nas gości

Osiem najczęściej zadawanych pytań na temat Dubaju.

Nasz spontaniczny ślub w Tanzanii

Rozmowa o związkach międzykulturowych i tolerancji

Afryka. Jak pomagać z głową i nie dać się naciągnąć?

Zrób Celtę i zwiedzaj świat!

Malaria jest jak żywioł, podchodźmy do niej z pokorą!

Turkish Airlines. Darmowy hotel przy długich przesiadkach – w praktyce

Ile wydaliśmy na sześciotygodniową podróż po Malezji i Birmie?

Benin, vodoun i wirujące Zangbeto

Kwiatek w Beninie. O Polce wspierającej edukację dzieci w Afryce

Ganvie – wioska rybacka na jeziorze w Beninie

Siedem powodów, żeby pozbyć się kompleksu non-native speakera

Rozmowa o związkach międzykulturowych i tolerancji

Życie w krainie voodoo (Polki na Obczyźnie)

Ramadan w Arabii Saudyjskiej, czyli dlaczego post skutkuje przybieraniem na wadze

Jak znalazłam pracę w szkole językowej w Wietnamie

O podróżach i o tym że życie jest szukaniem

Nasze życie w Arabii Saudyjskiej było interesujące, przyjemne i bezpieczne